00-697 Warszawa, Al. Jerozolimskie 49
   Telefon/Fax: +48 22 841-41-92, +48 22 841-94-60
   e-mail: biuro@pzszach.org.pl
AKTUALNOŚCI | KONTAKT | KALENDARZ | KOMISJE | PZSZACH | WZSZACHY | FINANSE | LICENCJE | REGULAMINY | AKADEMIA | KNJBIS | CENTRALNY REJESTR

Serdecznie zapraszamy do korzystania z nowej strony

PZSzach pod adresem pzszach.pl

Data utworzenia: 2010-11-08 | Autor: Wojciech Gryciuk | Odsłon: 6927
 


Tygodniowy Przegląd Szachowy
nr 3/2010
(z 10 listopada 2010 r.)

 

Spis treści:


1. KOMBINACJA NUMERU.

2. W SKRÓCIE:
     2.1. Carlsen rezygnuje z udziału w bieżącym cyklu rozgrywek o mistrzostwo świata!
     2.2. Dobry występ Darka Świercza w Memoriale Czigorina w St. Petersburgu.

3. PRZEGLĄD PRASY:
     3.1. Mat 7/2010: wywiad z Wojciechem Bartelskim, burmistrzem dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy i pasjonatem szachów.
     3.2. "64" Szachmatnoje Obozrienie 10/2010: wywiad z Hikaru Nakamurą (2741, USA).
     3.3. „Panorama Szachowa” 9/2010: wywiad z Davidem Navarą (2708, Czechy).

4. KSIĄŻKI:
     4.1. Ucz się od mistrzów – pierwszy e-book w historii PZSzach.

5. STOPKA REDAKCYJNA.






1. KOMBINACJA NUMERU


Szirow (2735) – Mamediarow (2763)
Memoriał Tala, Moskwa 7.11.2010



1…?

Rozwiązanie zadania z nr 2/2010: 1…Gc5!! z wygraną (2.Sxc5 Hxd4+; 2.Hxc5 Se4+ i 3…Sxc5).


2. W SKRÓCIE


2.1. Carlsen rezygnuje z udziału w bieżącym cyklu rozgrywek o mistrzostwo świata!

 
 
Ta wiadomość wstrząsnęła społecznością szachową: nr 1 na światowej liście rankingowej, 19-letni am Magnus Carlsen, zrezygnował z udziału w bieżącym cyklu rozgrywek o mistrzostwo świata, w których dotarł już do poziomu meczów kandydackich przy udziale 8 szachistów. Mecze rozgrywane systemem pucharowym, których rozpoczęcie jest planowane na marzec 2011 r., mają wyłonić przeciwnika dla obecnego mistrza świata, Vishego Ananda.

W liście skierowanym do prezydenta FIDE, Kirsana Iljumżinowa oraz Komitetu Mistrzostw Świata FIDE, w którym Carlsen powiadamia o swojej decyzji, jako powód podaje fakt, że obecny cykl rozgrywek 2008-2012 nie stwarza wystarczającej motywacji do tego, by chciało mu się przejść przez długotrwały proces przygotowań i meczów.
Przywileje dla aktualnego mistrza świata, długi cykl rozgrywek (5 lat), zmiany w regulaminie, idące w stronę meczów kandydatów, za pomocą których nie wyłaniano mistrza świata od czasów Kasparowa, dziwne kryteria rankingowe, jak również płytka koncepcja rozgrywania krótkich pojedynków mecz za meczem są, razem wzięte, do tego stopnia niesatysfakcjonujące, że postanowił się wycofać z rozgrywek.

Jego zdaniem, przywileje mistrza świata powinny być zlikwidowane, a przyszły system rozgrywek o mistrzostwo świata powinien być oparty na uczciwej walce pomiędzy najlepszymi graczami na świecie na równych prawach. To powinno się także odnosić do zwycięzcy poprzednich mistrzostw świata, mając na uwadze to, że obecnie w elicie szachowej jest co najmniej kilku szachistów na tym samym poziomie.

- Dlaczego jeden z graczy tej elity miałby mieć prawo grania od razu w finale ze szkodą dla pozostałych uczestników? Proszę sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby mistrz świata w piłce nożnej z 2010 r. miał prawo od razu grać w finale mistrzostw świata w 2014 r., a cała reszta musiałaby walczyć w eliminacjach o pozostałe miejsce – uważa Carlsen.

Dlatego też jako jedną z form rozgrywek przyszłych cyklów proponuje turniej o mistrzostwo świata, w którym wzięłoby udział 8-10 graczy, tak jak to było w latach 2005 i 2007. I w takich rozgrywkach wziąłby udział. Jednocześnie podkreśla, że jego decyzja w żadnym razie nie jest atakiem na obecnego mistrza świata, którego uważa za dobrego kolegę i godnego przeciwnika.
 

2.2. Dobry występ Dariusza Świercza w Memoriale Czigorina w St. Petersburgu.


 

Widok głównej sali gry.
 

W zawodach, które odbyły się w dniach 28.10-5.11.2010 r., wzięło udział 275 szachistów.

Poniżej wyniki:

1. am Eltaj Safarli (2607, AZE) – 7,5 pkt z 9 partii;

2-7. (w kolejności wartościowania) Sokołow (2641, BIH), Areszczenko (2644, UKR), Andrejkin (2669, RUS), Drejew (2649, RUS), Sakajew (2607, RUS), Fiedosiejew (2477, RUS) – po 7 pkt.

8-25. m.in. Dariusz Świercz (2507, POL) – 6,5 pkt (wg wartościowania – 22.) itd.
 

Zwycięzca turnieju, am Eltaj Safarli (2607, AZE)

Świetnie wypadli w turnieju medaliści ostatnich mistrzostw świata juniorów do 20 lat w Chotowej: Dmitryj Andriejkin (złoty medalista) zajął 4. miejsce, zarabiając na rankingu 5,8 pkt, a 16-letni Dariusz Świercz (brązowy medalista) - 22., zarabiając na rankingu 7,4 pkt. Na lepszy wynik trudno było liczyć, bo Darek wygrał trzy ostatnie partie. Sensacją było pojawienie się w czołówce mm Władimira Fiedosiejewa (2477, RUS), który zdobywając 7 pkt. zarobił na rankingu aż 31,4 pkt., a przy okazji uzyskał normę na arcymistrza.


                

Dymitryj Andreikin, mistrz świata do 20 lat, zajął w turnieju 4. miejsce, a Darek Świercz, brązowy medalista MŚ20, był 22.

Bezpośrednio przed zawodami odbył się turniej szachów szybkich, w których wzięło udział 155 osób. Pierwsze miejsce z 7 pkt. z 9 partii podzieliło 6 arcymistrzów (w kolejności wartościowania): Judin (RUS), Andriasian (ARM), Lafuente (ARG), Worobiow (RUS), Gasanow (UKR) i Melkumvan (ARM). Na wysokim, 9-30. miejscu z 6 pkt. wylądował am Aleksander Sułypa (2495, UKR), trener Darka Świercza. On sam był 56. z 5 pkt.

 

3. PRZEGLĄD PRASY


3.1. „Mat” 7/2010:
wywiad z Wojciechem Bartelskim, burmistrzem dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy i pasjonatem szachów




W przeddzień wyborów samorządowych w najnowszym numerze czasopisma „Mat” 7/2010 ukazał się wywiad z Wojciechem Bartelskim, burmistrzem dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy i pasjonatem szachów. Ma II kat., ale swoją siłę gry ocenia na 2050-2100. Obecnie regularnie grywa w szachy tylko na portalu ICC, rozwiązuje też kombinacje i przegląda artykuły teoretyczne. Jest też administratorem bardzo popularnej na całym świecie strony www.olimpbase.org, jedynej poświęconej szachowym olimpiadom. W szachy umie już grać jego 5-letnia córka, ale dopiero czas pokaże, czy staną się one jej pasją. Poniżej najciekawsze fragmenty wywiadu:

Dzielnica Śródmieście m.st. Warszawy pod pana przewodnictwem mocno wspiera szachy. Jaki obszar w tym zakresie uważa Pan za najważniejszy?

– Promocję szachów, przez co rozumiem wprowadzanie ich szerszą falą do szkół. Niestety, zawsze za krótka budżetowa kołdra w oświacie spowalnia ten proces. Ale nie poddajemy się. Wielu polityków różnych opcji politycznych kocha szachy, choćby Tadek Cymański i Andrzej Dera z PiS, a także Marek Borowski z lewicy. Znamy się wszyscy i bardzo szanujemy, a różnice polityczne są wówczas nieistotne. Dużym sejmowym wydarzeniem była wygrana posła Cymańskiego z Karpowem w symultanie w 2003 r. Parę miesięcy potem ograłem go w mistrzostwach Polski polityków. Po partii powiedziałem, że dwa razy oddałbym mu tę wygraną za tamten sukces z Karpowem, bo też grałem, lecz poległem.

Które z imprez wspieranych przez Pana można uznać za najbardziej udane, spektakularne?

– Na pewno najwyżej sobie cenię MP 2010, które odbyły się w Warszawie w styczniu br. Nowa formuła, nowi ludzie, nowe wyzwania. Pomogłem, na ile się dało i mistrzostwa zakończyły się, jak mi się wydaje, sukcesem zarówno sportowym, jak i organizacyjnym. Wiele było niedociągnięć, ale przy tym tempie i pośpiechu naprawdę jest powód do zadowolenia. Regularnie wspieramy też Fundację na Rzecz Wspierania Szachów p. Polaka i pp. Maciejów w organizowaniu memoriałów Najdorfa i Gawlikowskiego, fundując nagrody dla najmłodszych oraz pomagając logistycznie.

Czy przekonanie do szachów innych osób zasiadających w Urzędzie dzielnicy jest proste, czy też przeciwnie? W końcu promocja niepopularnej w dzisiejszych czasach dyscypliny nie może być uznawana za medialną, a to ważny czynnik przy dyspozycji środkami.

– Oczywiście, nawet zakładając, że miałbym wśród szachistów 100% poparcia politycznego, jest to hermetyczna, wąska grupa, nieistotna w wyborach. Jasne jest, że nie robię tego pod publiczkę, gdyż jest wiele skuteczniejszych możliwości. Na szczęście w urzędzie jestem szefem, więc w sprawie podziału wszelkich środków mam decydujące zdanie. Najbliżsi współpracownicy znają moje zamiłowanie do królewskiej gry. Czasami jednak pozwalają sobie na żartobliwe docinki. Cóż, szachy nie Doda, mas nie porwą. Jednak jako elitarysta nie ubolewam nad tym.

Czy przykład dzielnicy Śródmieście może jakoś rzutować na popularność szachów w innych jednostkach administracji publicznej bądź samorządowej? Byłoby to w końcu niezmiernie korzystne.

– Odpowiedź na to pytanie jest brutalna – szachy mało kogo interesują. Dzielnica Śródmieście pomaga im z uwagi na moje osobiste zaangażowanie. Moi podwładni wiedzą dobrze, jakie mam w tej materii priorytety, ale żadna instytucja bez miłośnika szachów we władzach nie będzie poświęcała szachom większej uwagi.

Czego brakuje w polskich szachach? Czy jesteśmy już jako środowisko gotowi sprzedawać produkt o nazwie szachy szerszej grupie osób?

– Nie lubię „narzekactwa”, a wgląd w światowe rankingi pokazuje, że stan szachów w Polsce nie jest zły. Nie jesteśmy może potęgą, ale na pewno silnym, szachowym ośrodkiem z duża liczbą graczy-amatorów i niezłą czołówką. Niestety, od tego poziomu odstaje pewna część działaczy zainteresowana tylko własnymi interesami. Na pewno nie pomaga rozwojowi dyscypliny, gdy kierują nią niespełnieni gracze i marni trenerzy szukający niszy życiowej na związkowych etatach i dietach. Dlatego jestem wielkim zwolennikiem obecnego zarządu, którego trzon stanowią ludzie sukcesu, nie szukający w związku absolutnie żadnych korzyści. Przeciwnie, działalność wiąże się z utratą możliwości zarobkowania i stratami, jest więc podyktowana miłością do szachów. Największy problem: brak poważnej oferty finansowej dla kadry. Czołowi gracze, w końcu profesjonaliści, reprezentują nasz kraj praktycznie za darmo. Trudno więc wymagać sukcesów, bo skoro się nie płaci... W dzisiejszych czasach popularność budują celebryci. Trudno więc oczekiwać przełomu dopóki nie doczekamy się polskiego Kasparowa lub Carlsena. Jednak powtórzę: nie ma powodu do biadolenia.

Nie jest tajemnicą, że jest Pan autorem portalu www.olimpbase.org, poświęconego szachowym olimpiadom. Skąd taka pasja u człowieka nie parającego się szachami zawodowo do stworzenia takiej witryny?

– Trudno powiedzieć, może geny? Dziadek ze strony matki przez wiele lat był prezesem GUS-u, ojciec wiele lat prowadził publikowane w prasie rankingi piłkarskie. Fascynowały mnie znakomite książki nieodżałowanego Stanisława Gawlikowskiego, w tym słynne „Olimpiady Szachowe”. Zauważyłem, że brak na ten temat poważniejszych opracowań. W dobie Internetu rozwiązaniem stała się wspomniana strona. Pasja szybko rozlała się na mniej znane imprezy drużynowe. Fascynujące uczucie w tej pracy to możliwość kontaktowania się z setkami ludzi z całego świata, którzy często cieszą się, że ktoś przypomniał ich zapomniany występ sprzed lat. A także poczucie tworzenia dla potomnych czegoś, czego nikt wcześniej nie dokonał. To jednak też przygniatająca odpowiedzialność. Moja strona jest praktycznie jedynym źródłem informacji na większość tematów historycznych, dotyczących turniejów drużynowych. Cytują ją tysiące innych stron, a także setki książek i opracowań. W tym, niestety, także błędy, których nie da się uniknąć. Strona osiągnęła jednak punkt krytyczny. Nie jestem fizycznie w stanie rozwijać jej z uwagi i to nie tylko ze względu na brak czasu, ale przede wszystkim dlatego, że brakuje mi nowych materiałów źródłowych. Gdyby płacono mi za każdą poświęconą jej godzinę, byłbym milionerem...

Jako specjalista od olimpiad, jak Pan ocenia występ obu polskich drużyn w Chanty-Mansyjsku?

– Jako bardzo dobry. Zabrakło naprawdę niewiele. Należę do tych kibiców, dla których gra jest ważniejsza niż wynik, a gra była świetna. Wyróżnię partie Wojtaszek – van Wely oraz Bartel – Adhiban. Wielka szkoda porażki Bartłomieja Macieji z Almasim. Mimo przygotowań wygląda na to, że została przegrana w debiucie, a remis dałby historyczną 6. lokatę. Gorzej, że nie widać na horyzoncie medalowego potencjału. Obecna czołówka nie jest w wieku, w którym progresuje się naturalnie i nie spodziewam się tutaj radykalnych postępów. Nastoletni następcy na razie zawodzą. Utrzymujemy więc stały, wysoki poziom, ale do najlepszych trochę brakuje. Liczę, że fantastyczna forma Radosława Wojtaszka zaimponuje kolegom i skłoni ich do cięższej pracy.

Przed Panem wybory samorządowe. Czy aktywność w świecie szachowym wzmocniła pańską pozycję w Dzielnicy? Czy możemy się spodziewać reelekcji i dalszej owocnej współpracy z warszawskim Śródmieściem?

– Nie wykluczam ubiegania się o reelekcję. Najpierw trzeba jednak zdobyć zaufanie wyborców w wyborach do rady dzielnicy. Osobiście zaś będę kandydatem do Sejmiku województwa mazowieckiego z ramienia Platformy Obywatelskiej (kandyduję z dzielnic Śródmieście, Mokotów, Ursynów, Wilanów). Sejmik decyduje o podziale sporych środków, a nie ma tam żadnego miłośnika szachów, więc przy wszelkich cięciach pieniądze na szachy są obcinane w pierwszej kolejności. Dlatego niezwykle ważne jest by środowisko szachowe miało tam swojego człowieka.




3.2. "64" Szachmatnoje Obozrienie 10/2010:
wywiad z Hikaru Nakamurą (2741, USA)



 

W najnowszym numerze „64” 10/2010 ukazał się interesujący wywiad z Hikaru Nakamurą, 23-letnim amerykańskim szachistą japońskiego pochodzenia, zajmującym w światowym rankingu 15. pozycję z wynikiem 2741, o 8 wyższym, niż na 1 września br. Hikaru urodził się w 1987 r. w Japonii, ale w wieku 2-lat wraz z rodzicami wyemigrował do USA. Jest dwukrotnym mistrzem USA, jest też jednym z najlepszych na świecie graczy w blitza oraz bullet (po 1 min. na partię; z ang. pocisk). Niedostatki kultury szachowej rekompensuje nieustanną grą w praktyce, także online. Uważa, że nigdy nie osiągnąłby obecnego poziomu, gdyby nie gra przez Internet. Jego zdaniem, jeśli ma się do niego dostęp, można nie czytać książek szachowych, w zamian grając z silnymi przeciwnikami, dzięki czemu nauka idzie znacznie szybciej. Dlatego też uważa siebie za produkt nowej ery, taki jak Anisz Giri czy, co oczywiste, Magnus Carlsen. Poniżej najciekawsze fragmenty wywiadu:

Jaki wpływ ma Internet na Twoją grę?

- Bez gry w Internecie byłbym zupełnie innym człowiekiem! Brak silnych przeciwników spowalnia rozwój gracza, a Internet ten problem rozwiązuje. Sądzę, z tym poglądem mogą się zgodzić wszyscy gracze mojego pokolenia. W mniejszym lub większym stopniu wszystkim młodym gwiazdom, szczególnie z krajów, gdzie szachy nie są szczególnie popularne, udało się szybko progresować dzięki rozwojowi technologii.

Na portalu ICC powiedziałeś kiedyś, że nudzi Cię przeglądanie partii Smysłowa. Czy była to prowokacja, czy rzeczywiście tak myślisz?

- Wiele z tego, co piszę na ICC, nie należy traktować poważnie. A tak na poważnie, to czasy się zmieniają, a wraz z nimi moje poglądy. Kiedyś za nudne uważałem partie Kramnika, ale obecnie, gdy udało mi się zagrać wiele partii z top-graczami, już tak nie sądzę. Po prostu światowa czołówka gra w nieco innym stylu niż cała reszta.

Czy to oznacza, że partie Smysłowa już Ci się podobają?

- Nie, i nigdy nie będą. Za to zachwycam się partiami Kramnika, które dla wielu są po prostu przygnębiające.

No to teraz może głupie pytanie, ale mimo wszystko: czy czytałeś jakieś książki szachowe, które miały wpływ na Twoją grę?

- Nie. Po prostu grałem w szachy i wykorzystywałem komputer do analiz. W swoim życiu przeczytałem wiele książek, nie ma sensu, by brać się jeszcze za szachowe…

Który z szachistów jest dla Ciebie wzorem?

- Oczywiście Fischer, bez którego w ogóle nie byłoby szachów w USA! W jakiejś mierze także Kasparow, którego podziwiam za to, jak się prowadził będąc mistrzem świata i jak w każdym turnieju próbował udowodnić, że jest najlepszym graczem na świecie.

Kiedy zdecydowałeś się stać profesjonalistą? Czy to prawda, że musiałeś wtedy rzucić wyższe studia?

- Kiedy przestałem być studentem, profesjonalnym szachistą byłem już od kilku lat. Myślę, że decyzję w tej sprawie podjąłem w wieku 16-17 lat. Po półtora roku częściowo straciłem zainteresowanie do szachów i przez pół roku w ogóle się nimi nie zajmowałem, ale potem ostatecznie do nich wróciłem.

Masz swój własny zespół konsultantów?

- Nie, w USA nie jest to popularne. Moim sekundantem jest Kris Littlejohn, mistrz z Teksasu.

Nie lepie byłoby pracować z arcymistrzem?

- To nie ma znaczenia. Nawet gracz z rankingiem 1500 może znaleźć świetną ideę, którą będę mógł wykorzystać w swojej partii. Od sekundanta oczekuję umiejętności generowania idei, silnie grać nie musi.

Niedawno wygrałeś mecz blitzowy z Carlsenem 3-1. Jak sądzisz, czy różnica rankingu między wami oddaje obiektywną różnicę w sile gry?

- Carlsen potrafi sprowokować przeciwników do popełniania błędów w pozycjach, w których nigdy by nie popełnili, gdyby grali z kim innym. Ja takiego talentu nie mam. Sądzę, że w sprzyjających okolicznościach może go ograć dowolny gracz z rankingiem powyżej 2700, ale w całości Magnus dziś to najsilniejszy szachista świata.

Na ile jest on silniejszy od Ciebie?

- Myślę, że jak zaczęlibyśmy grać kilka partii pod rząd, to bym go ograł. Z drugiej strony, jeśli zacznę grać takie partie ze Swidlerem czy Gelfandem, to z nimi przegram. A oni przegrają z Carlsenem. Dokładnie tak samo było z Kasparowem, Kramnikiem i Anandem. Anand przegrywał z Kasparowem, Kasparow z Kramikiem, a Kramnik z Anandem. Ale takie dziwne relacje między szachistami są normą.

W jednym z ostatnich turniejów przeciwko Kramnikowi zagrałeś obronę holenderską. Chciałeś uchronić się przed przygotowaniem domowym przeciwnika, czy ten debiut odpowiada Twojemu stylowi gry?

- Ostatnio często grywam ten debiut. Oczywiście, wielu specjalistów uważa, że to nie w pełni poprawny debiut, ale ja dostatecznie dużo zagrałem w nim partii, żeby wiedzieć, które warianty można grać, a które nie.

Kasparow powiedział kiedyś, że przyszłość szachów, to Carlsen, Kariakin i Nakamura…

- Tak, to było po turnieju Linares 2003 r. i chyba się sprawdziło. Obecnie ja ogrywam Kariakina, a on Carlsena… Tak czy inaczej, uważam, że Carlsen przez wiele lat będzie na czele, ale my z Kariakinem będziemy mu deptać po piętach.

Jak daleko sięgają Twoje ambicje?
- Oczywiście chcę zostać mistrzem świata! Nie rozumiem, dlaczego miałbym tego nie pragnąć mając ranking powyżej 2700.

Tym niemniej wielu świetnym szachistom nie udało się osiągnąć tego celu. Czy zastanawiasz się, jak to zrobić?

- Nie. Trzeba po prostu grać, pracować nad debiutami itd. Jeśli coś pójdzie nie tak, nie będę filozofować dlaczego, a na razie wszystko mi się podoba.

Przyjaźnisz się z kimś z elity szachowej?
- Gracze z elity odnoszą się do siebie przyjaźnie, ale ja jestem wyjątkiem. Chcę przecież z nimi wygrywać, a już dawno przekonałem się, że z przyjaciółmi rywalizować jest znacznie trudniej.

 

3.3. „Panorama Szachowa” 9/2010:
wywiad z Davidem Navarą (2708, Czechy)





W najnowszym numerze „Panoramy Szachowej” 9/2010 ukazał się interesujący wywiad z Davidem Navarą, 25-letnim czeskim szachistą, zajmującym w światowym rankingu 34. pozycję z wynikiem 2708, o 14 niższym, niż na 1 września br. Poniżej jego najciekawsze fragmenty:

Ostatnio miałeś trochę mniej czasu na szachy, kończąc studia?

- Rzeczywiście, obroniłem dyplom z logiki na Uniwersytecie Karola w Pradze, co kosztowało mnie sporo czasu i energii. Tematem pracy były zagadnienia analizy szkoły filozofów z Wiednia. Teraz będę mógł się już poświęcić szachom, z którymi wiążę swoją przyszłość.

Kto najwięcej wniósł do Twojego szachowego rozwoju?

- Arcymistrz Jansa, z którym intensywnie współpracowałem w latach 1999-2004 i teraz, po dwóch latach przerwy odnowiliśmy konsultacje. Jansa ma wysoką kulturę szachową, świetne zrozumienie zagadnień strategii oraz znajomości całych systemów debiutowych. Co prawda, dotyczy to tylko otwarć po 1.e4 i dlatego, gdy rozszerzałem swój repertuar debiutowy o 1.d4, musiałem sam sobie wszystko przygotować. Na pewnych turniejach sekundowali mi także am Igor Stohl oraz trener czeskiej kadry mm Michał Konopka.

Wiele ważnych partii rozstrzygnąłeś w świetnie rozegranych końcówkach. Skąd te umiejętności?

- Dokładnie przestudiowałem wszystkie książki o końcówkach Panczenki i Dworeckiego, które są moimi ulubionymi i często do nich wracam. Niezależnie od tego, ponieważ nie zawsze gram do końca, wiele moich partii rozstrzyga się w ciekawych końcówkach, które zawsze dokładnie analizuję. Niestety, teraz jest tendencja do głębokich analiz debiutowych i na szlifowanie gry środkowej zostaje mało czasu. W analizach wspomagam się programami komputerowymi, m.in. Rybką.

Czy to prawda, że masz profesjonalne podejście do szachów – wielogodzinne przygotowania do partii, gra do końca oraz gruntowna analiza rozegranego pojedynku z zapisaniem wniosków do komputera?

- Lubię analizować i nie umiem odpoczywać.  Największą przyjemność sprawia mi rozegranie partii, a najwyżej cenię ciekawe idee i oczywiście końcowe wygranie.

Ostatnio widziałem opublikowane Twoje analizy partii granych w szachy Fischera. Czy to jest interesujące?

- Bardzo lubię grać w szachy Fischera, bo mogę grywać i analizować dużo nietypowych, oryginalnych pozycji, bez potrzeby faszerowania się” teorią debiutową. Grywałem dwukrotnie z dobrym skutkiem w eliminacjach mistrzostw świata w szachach Fischera w Niemczech, a także wygrałem kilka takich turniejów w Czechach.

Corocznie rozgrywasz w Pradze ciekawe mecze z czołowymi arcymistrzami świata. Miałem okazję kilka lat temu obserwować taki pojedynek z am Gelfandem. Jak udaje się zorganizować tak spektakularne imprezy?

- Dzięki sprawności mojego menedżera, p. Matochy, udało się już rozegrać siedem takich meczy z silniejszymi ode mnie rywalami. W tym roku przegrałem z Judit Polgar. Spotkania są organizowane w pięknych salach starej Pragi, a przychodzi na nie kibicować nawet nasz prezydent Vaclav Klaus, wielki miłośnik szachów.

Z rankingiem powyżej 2700 należysz od kilku lat do światowej czołówki, chyba już czas zaatakować szachowy Olimp?

- Liczę na to, że teraz mając więcej czasu na szachy, nadrobię braki, co pozwoli mi na dalszy awans w szachowej hierarchii. Szczególnie muszę dopracować swój repertuar debiutowy czarnymi po 1.e4, gdyż w partiach z silnymi rywalami mam z tym problem.

Może dojdzie do rywalizacji z Magnusem Carlsenem?

- Spotykałem się z nim czterokrotnie, na razie jest 2-2, ale ostatni pojedynek przegrałem… ;-( Bardzo podoba mi się styl gry Szirowa i Topałowa, chociaż w ostatnim meczu o mistrzostwo świata życzyłem sukcesu Anandowi.

Jesteś przykładem szachisty zawsze walczącego niezwykle fair, a czasami Twój szacunek do zachowania warunków sportowej, czystej gry powodował, że darowałeś rywalom remisy w wygranych pozycjach.

- Rzeczywiście, staram się przestrzegać zasad gry „fair play” i zdarzało się, że przeciwnicy popełniali decydujące błędy niekoniecznie z własnej winy, dlatego to „prostowałem”.

Kowalew – Navara
Pardubice 2006



W tej pozycji zagrałem oczywiste 30…Wb6 z wygraną pozycją (31.Hb6 Hd5 32. Kg1 Gc5), ale… zaproponowałem remis! Powodem był fakt, że wydawało mi się, że w niedoczasie trochę za głośno stukałem figurami i w zegar, co przeszkadzało rywalowi w koncentracji i mogło spowodować jego gruby błąd.

Balinow – Navara
Pula 2003



Teraz zagrałem oczywiste 49…Wxc4 50. Kxc4 Gd6 i, uprzedzając poddanie rywala, zaproponowałem remis! Powodem było to, że zegar Balinowa źle funkcjonował i zamiast 10 minut, pokazywał 10 sekund, czego rywal nie zauważył i przez to, według mnie, popełnił wcześniej prowadzący do przegranej gruby błąd.

Na zakończenie zapis pamiętnej partii z 2007 r.




4. KSIĄŻKI


4.1. Ucz się od mistrzów – pierwszy e-book w historii PZSzach.


Ucz się od mistrzów, to praca zbiorowa pod redakcją Wojciecha Gryciuka, koordynatora PZSzach ds. wydawniczych, będąca kontynuacją Wybranych zagadnień teorii i praktyki szachowej, których pięć części ukazało się w latach 2002-2008. Podobnie, jak w Wybranych zagadnieniach... na jej łamach opublikowano najciekawsze wykłady z sesji szkoleniowych, które odbyły się w ramach Młodzieżowej Akademii Szachowej w latach 2009-2010. Książka, tematycznie bardzo zróżnicowana, może być wykorzystana zarówno przez szkoleniowców do prowadzenia bieżących zajęć, jak i przez szachistów do samodzielnego treningu bez względu na reprezentowany poziom gry.

Powyższa publikacja w wersji papierowej ukazała się równocześnie z wersją elektroniczną, którą bezpłatnie można pobrać tutaj. Dodatkowo w tej samej zakładce udostępniono wszystkie rozdziały w wersji interaktywnej, pozwalającej na przeglądanie pozycji szachowych bezpośrednio z poziomu przeglądarki internetowej. W kolejnych latach PZSzach zamierza udostępnić w Internecie najciekawsze materiały z poprzednich tomów Wybranych zagadnień…, a także przymierzyć się do oferowania szkoleń szachowych w postaci rozwiązań e-learningowych.

Ucz się od mistrzów - spis treści:
1. Zasady samodzielnej pracy nad debiutami;
2. Ofiara jakości na c3 w obronie sycylijskiej;
3. Systemy z gońcem na g2 w partiach Aleksandra Wojtkiewicza;
4. Sposoby odpierania ataku;
5. Walka o inicjatywę – przełomowe momenty w partii;
6. Sztuka analizy;
7. Zasady samodzielnej pracy nad końcówkami;
8. Złożone końcówki lekko-figurowe;
9. Przejście z debiutu do gry środkowej lub końcówki;
10. Wymiana w grze środkowej i końcowej;
11. Wybrane elementy stylu życia młodych szachistów;
12. Testy ze zgrupowania Młodzieżowej Akademii Szachowej.


5. STOPKA REDAKCYJNA

Tygodniowy Przegląd Szachowy ukazuje się raz w tygodniu (we środy) i zawiera przegląd najciekawszych informacji szachowych ze świata, jakie ukazały się w internecie oraz zostały opublikowane w prasie ogólnej i specjalistycznej w poprzedzającym tygodniu.

Z archiwalnymi numerami można się zapoznać
tutaj.

Za dobór i opracowanie materiałów odpowiedzialny jest Wojciech Gryciuk, koordynator PZSzach ds. wydawniczych (w.gryciuk@pzszach.org.pl).

 
Aktualnie online 19 gości