00-697 Warszawa, Al. Jerozolimskie 49
   Telefon/Fax: +48 22 841-41-92, +48 22 841-94-60
   e-mail: biuro@pzszach.org.pl
AKTUALNOŚCI | KONTAKT | KALENDARZ | KOMISJE | PZSZACH | WZSZACHY | FINANSE | LICENCJE | REGULAMINY | AKADEMIA | KNJBIS | CENTRALNY REJESTR

Serdecznie zapraszamy do korzystania z nowej strony

PZSzach pod adresem pzszach.pl


Numer 1/2011 - Newsletter Polskiego Związku Szachowego - 01.03.2011 r.

SŁOWO WSTĘPNE
Dawno nie było tak ciekawie!
 
Szanowni Czytelnicy!


Kolejne Mistrzostwa Polski przeszły do historii – dawno nie było tak ciekawie. W obu turniejach faworyci: Radosław Wojtaszek i Monika Soćko dali się wyprzedzić, choć nie można powiedzieć, że zawiedli, podobnie jak nie można powiedzieć, że doszło do dużych niespodzianek, bo Mateusz Bartel i Jolanta Zawadzka mistrzami Polski zostali nie po raz pierwszy. Cieszy duże zainteresowanie mediów oraz kibiców, którzy codziennie tłumnie odwiedzali salę gry. Przypominają się dawne czasy ...
Tomasz Delega

Dużym zainteresowaniem cieszyła się gala Hetmanów, nagród Polskiego Związku Szachowego przyznawanych w różnych kategoriach, których pomysłodawcą był Prezes PZSzach Jacek Żemantowski, a samej statuetki nie powstydzili by się nawet organizatorzy Oskarów.

Pojawił się pierwszy numer Mata pod egidą PZSzach. Zmiany widoczne są gołym okiem – mamy nadzieje, że spotkają się z uznaniem czytelników. Naszym celem jest zdobycie w ciągu roku tysiąca prenumeratorów – zadanie ambitne ale mamy nadzieje że wykonalne.

Zmienia się również Newsletter – ma być bardziej multimedialny. Chcemy wykorzystać wszystko to, co nie ma szansy pojawić się w formie drukowanej: obraz, dźwięk, przeglądarki partii.

Z lekkim opóźnieniem kończy się remont nowego biura PZSzach. 250-cio metrowy lokal na parterze w pięknej kamienicy w Alejach Jerozolimskich 49 niebawem stanie otworem dla wszystkich miłośników królewskiej gry. Przeprowadzka pod koniec marca, a w kwietniu pierwsze zebranie Zarządu PZSzach już w nowym lokalu.
 


REDAKCJA
Newsletter PZSzach
 
 W NEWSLETTERZE:

SŁOWO WSTĘPNE
Dawno nie było tak ciekawie!

REDAKCJA
Od zmian do postępu!



 
SKŁAD I REDAKCJA: 

FM Wojciech Przybylski
Specjalista ds. Promocji
i Marketingu PZSzach
w.przybylski@pzszach.org.pl


 
1. O TYM SIĘ MÓWI
1.1 Gala Hetmany 2010
1.2 Trzy pary małżeńskie w MP2011

2.   WYWIAD NUMERU
2.1 Ekskluzywny wywiad z Judit Polgar - II cz.

3.   LISTA RANKINGOWA
3.1 Lista rankingowa (TOP-30) - Polacy 03.2011

4.   NORMY, TYTUŁY, WYRÓŻNIENIA
4.1 Nowe tytuły dla Polaków

5.   MISTRZOSTWA, MISTRZOSTWA...
5.1 Mistrzostwa Polski w Szachach 2011
5.2 Ocena wyników mistrzostw Polski
5.3 Arcymistrzyni Hanna Ereńska-Barlo w Warszawie
5.4 Konkursy, konkursy...

6.   CZASOPISMO SZACHOWE MAT
6.1 W numerze

7.   MAT-LETTER: Z KRAJU I ZE ŚWIATA
7.1 TATA STEEL-Nastolatkowie pokonani!
7.2 Finał Szachiści grają dla powodzian w obiektywie

8.   MAT-LETTER: Z HISTORII SZACHÓW
8.1 Kazus hawański
8.2 Zdarzyło się... 150 lat temu

9.   MAT -LETTER: SZKOŁA ARCYMISTRZÓW
9.1 Idzie młodość
9.2 Moda w kolorze czarnym

STAŁA WSPÓŁPRACA:


Tomasz Sielicki, Prezes PZSzach


Tomasz Delega, Sekretarz Generalny PZSzach


Adam Dzwonkowski, członek Zarządu PZSzach


Zenon Chojnicki, Przewodniczący Komisji Klasyfikacji
i Rankingu PZSzach


IM Piotr Murdzia, Szef Wyszkolenia PZSzach


Dorota Rzepecka, Specjalista ds. Organizacyjnych PZSzach


Tomasz Lissowski,Przewodniczący Komisji Historycznej PZSzach











 

Od zmian do postępu!

Wojciech Przybylski
Drodzy Czytelnicy!

Wraz z początkiem roku Polski Związek Szachowy przejął Czasopismo szachowe "MAT". Był to dopiero pierwszy etap zmian. Następnie przyszła kolej na Newsletter. Naszym celem jest to, by nowy MAT i "nowy" Newsletter wzajemnie się uzupełniały.

Zmiany są nieodłącznym i zarazem odczuwalnym efektem rozwijającej się organizacji. Dlatego nie boimy się ich, wychodząc im naprzeciw. 

W prezentowanym numerze Newslettera powstała kategoria, MAT-LETTER. W ten sposób chcemy po części zsynchronizować Mata z Newsletterem, tak, by w Newsletterze pojawiały się filmy, partie do przeglądania on-line, czy linki z odsyłaczami do innych stron, czyli te możliwości jakie daje Internet, a których nie dostarcza forma drukowana.

Czy warto zatem kupować Mata?
- Zdecydowanie tak, gdyż artykuły  MAT-LETTER będą się zasadniczo różniły od swoich odpowiedników w Czasopiśmie. Newsletter będzie miał za zadanie jedynie zaciekawić wybranymi artykułami Mata, zatrzymując oko Czytelnika na prezentowanej ciekawostce (partia, diagram, czy film).

Czy warto czytać Newslettera?
- Newsletter tylko do pewnego stopnia będzie nawiązywać do materiałów zawartych w Macie. Poza tym zachowuje swoją niezależność i dostarczać będzie, tak, jak do tej pory odrębne materiały. Newsletter pozostaje dla Czytelników bezpłatny. 

Co jeszcze ulegnie zmianie?
- Kolejną ważną zmianą są terminy. W 2010 roku Newsletter ukazywał się każdego ostatniego dnia miesiąca. 
- Od 2011 roku, z uwagi na powiązanie z Matem, Newsletter będzie się ukazywać osiem razy w roku, z pewnym opóźnieniem w stosunku do publikacji Czasopisma. 

Warto pamiętać, że:
- Kupując MATA i czytając Newsletter wspieracie rozwój szachów! 
- Najkorzystniejsze warunki nabycia MATa (finansowe i czasowe) są w prenumeracie. Szczegóły prenumeraty znajdują się >>tutaj<<.
- Najwygodniejszy sposób otrzymywania Newslettera, to zapisanie się poprzez formularz, umieszczony w lewym górnym rogu na     stronie www.pzszach.org.pl, do listy czytelników. Wówczas Newsletter będzie trafiał bezpośrednio na Waszą skrzynkę e-mail.


O TYM SIĘ MÓWI
Gala Hetmany 2010

Wojciech Przybylski
Podstawowym celem zorganizowania gali Hetmanów, która odbyła się tuż przed uroczystym otwarciem Mistrzostw Polski 2011, było wyróżnienie polskiego środowiska szachowego oraz partnerów i przyjaciół PZSzach za zasługi na rzecz podnoszenia poziomu dyscypliny i rozwoju polskich szachów.

Cofając się do historii, Hetmany były przyznawane w latach 1996-2000, a następnie na dekadę odeszły w zapomnienie. Ich pomysłodawcą był nieżyjący już Prezes PZSzach, Jacek Żemantowski. Tegoroczna gala reaktywowała tę świetną ideę.
 
 

Duży odzew środowiska potwierdził, iż tego typu przedsięwzięcia są potrzebne. Wnioski napływały do związkowego biura przez cały grudzień 2010. W rezultacie otrzymaliśmy 54 kandydatury w 7 kategoriach, czyli uśredniając, o każdą statuetkę walczyło niemal 8 kandydatów. Szczegóły zostały opublikowane jeszcze przed uroczystą galą >>tutaj<<

Decyzję o tym, kto znajdzie się w gronie laureatów miał podjąć Zarząd PZSzach w dniach 2-4 lutego 2011 r., w specjalnie przeprowadzonym głosowaniu elektronicznym.

Zarząd postanowił przyznać dodatkową, ósmą statuetkę hetmana, w kategorii "Nagroda Specjalna" - pośmiertnie, dla Ś.P. Bronisławy Lubas, która w 2010 r. wraz z drużyną szachistów korespondencyjnych zdobyła złoty medal mistrzostw świata.

Należy też zauważyć dwa bardzo istotne wątki.
- zgodnie z regulaminem statuetki mogły być przyznane również w kategoriach: Trener Roku, Sędzia Roku i Fair Play. Niestety, pomimo publicznego ogłoszenia tych informacji, ani jeden wniosek w wymienionych kategoriach nie wpłynął do biura Związku. Prosimy zatem pamiętać o tej możliwości w przyszłości.
- Zarząd, jak i biuro PZSzach oddało głos środowisku szachowemu w Polsce. Ponieważ naszym celem było zorganizowanie gali na przejrzystych zasadach, dlatego ograniczyliśmy nasz udział przy zgłaszaniu kandydatur do niezbędnego minimum, zajmując się sprawą przyjmowania zgłoszeń, oceną wniosków oraz organizacją samej gali.

 

Statuetki hetmanów były specjalnie zaprojektowane na tę okazję. Poważnie wyglądające, mosiężne i ciężkie świetnie się prezentowały, dodając prestiżu samej gali. Sponsorem statuetek była firma ISOLUTION.

Laureaci tegorocznej gali, od lewej: GM Jacek Gdański, który odebrał statuetkę w kategorii Klub Roku dla K.Sz. WASKO HetMaN Szopienice w Katowicach, GM Radosław Wojtaszek - Zawodnik Roku, Józef Chudy - Organizator Roku, Eugeniusz Licznarowski przedstawiający Microsoft - Sponsor Roku, GM Monika Soćko - Zawodniczka Roku, Anna Kalinowska, w imieniu Janusza Kalinowskiego (PAP) - Dziennikarz Roku, Mariusz Wojnar, w imieniu Ś.P. Bronisławy Lubas - Nagroda Specjalna oraz dr Jan Macieja - Całokształt.

Gratulujemy!


Trzy pary małżeńskie w MP2011
 W mistrzostwach Polski 2011 brały udział 3 arcymistrzowskie małżeństwa. Podczas rundy "walentynkowej" 14 lutego każdą parę poprosiliśmy o mini sesję zdjęciową. Od lewej: Państwo Jaraczowie, Soćkowie oraz Gajewscy!






WYWIAD NUMERU
EKSKLUZYWNY WYWIAD Z JUDIT POLGAR - II cz.
                                    
Wojciech Przybylski                                     Piotr Murdzia


Prezentujemy drugą i ostatnią część wywiadu z  najlepszą szachistką globu Judit Polgar. Z pierwszą częścią można się zapoznać wracając do poprzedniego numeru Newslettera >>tutaj<<.  Zapraszamy do lektury poniższego wywiadu, w którym Judit  w bardzo interesujący sposób opowiedziała m.in. jak wygląda profesjonalne podejście do szachów.


Od lewej: Judit Polgar, Piotr Murdzia, Wojciech Przybylski
 

WP/PM: Ile czasu obecnie poświęca Pani na szachy w ciągu dnia?

Staram się znaleźć od 5 do 7 godzin dziennie, choć nie dotyczy to weekendów. Dlatego takie ważne dla mnie, z punktu widzenia profesjonalistki, są wyjazdy na turnieje, ponieważ oczywiście tam nie ma wolnych sobót i niedziel. Wówczas szykując się do partii mam możliwość utrwalania wiedzy. I moja cała uwaga skupiona jest na szachach.

WP/PM: Chcielibyśmy zapytać, ile pracy wkłada Pani w przygotowania podczas turniejów.

Zazwyczaj przygotowuję się do partii w dniu jej rozgrywania, od rana i zajmuje mi to ok 2-3 godz.

WP/PM: I to wystarcza? 2-3 godz. i czuje się Pani gotowa do teoretycznej walki z najlepszymi?

Tak, ponieważ jeśli podczas turnieju spędza się więcej czasu na przygotowaniu każdego dnia, można się tym zniszczyć. Właściwie nawet 3 godz. przygotowań to może być zbyt wiele, jeśli rundy trwają po 4 lub 5 godz. Na dystansie 9 lub 10 rund może się to okazać bardzo męczące.

WP/PM: Ale przecież Pani grywa bardzo ostre warianty, jak choćby w Obronie sycylijskiej, w której zawsze można natknąć się na nowinkę, która ujrzała światło dzienne w poprzedniej rundzie i wówczas trzeba być na bieżąco..

To prawda, ale to nie to samo co w partiach na najwyższym poziomie, jak np. w Wijk aan Zee i podobnych superturniejach. Na przykład na Olimpiadzie musiałam grać z zawodnikami o rankingu między 2600-2650, ale pomiędzy nimi a graczami z rankingiem 2750 jest bardzo duża różnica w przygotowaniu debiutowym. Oczywiście wiedza ogólna jest bardzo duża, nawet na niższym poziomie, ale partie, w których przegrywa się przez kompletne przygotowanie przeciwnika zdarzają się bardzo rzadko.
Bywa tak dlatego, że w dzisiejszych czasach każdy w przygotowaniu używa komputera i nawet jeśli powstanie jakaś niewygodna pozycja, nie może ona być przecież taka zła, a mając ogólne pojęcie na jej temat, można rozwiązać problemy przy szachownicy. Dlatego najważniejsza jest koncentracja podczas gry, poza rzadką w dzisiejszych czasach sytuacją, w której przegrywa się od razu wpadając w wariant, zobaczycie, że w każdej waszej partii pojawią się szanse w późniejszym stadium i to nie jedna, nie dwie. Więc jeśli jesteście skoncentrowani i gotowi do walki, możecie zrekompensować przygotowanie przeciwnika.  

Właściwie ten sposób praktykuję całe życie / śmiech. Otwarcia nigdy nie były moją najsilniejszą stroną, przynajmniej wiele razy otrzymywałam gorsze pozycje, ale często udawało mi się z nich wybrnąć. A obecnie odnoszę jeszcze większą przyjemność z gry, ponieważ poświęcam na pracę z komputerem znacznie mniej czasu.

Może obecnie nie grywam najświeższych wariantów debiutowych, ale za to czuję, że gram.
Oczywiście bywa, że jeśli się dużo pracuje nad debiutami, ma się analizy do 27 pos. lub tym podobne. Jednakże podczas partii mało kto tak daleko pamięta własne analizy. A więc ja nie pracuję tylko nad wariantami do 27 posunięcia, ale pracuję nad tym, aby dobrze czuć pozycję.  Jeśli idzie wariant do 27 posunięcia i powiedzmy, że się go pamięta, to dobrze, ale jeszcze trzeba wygrać powstałą np. lepszą pozycję, a to może okazać się dosyć skomplikowane, czas do namysłu oraz człowiek może tego nie wytrzymać, a wówczas negatywnie wpływnie to na wiarę w siebie i na kolejne partie. Myśl, że mogło się być na tyle niemądrym, że po tak znakomicie wykonanej pracy coś się podstawiło lub nie znalazło się oczywistej wygranej, wpływa na dalszą grę w turnieju. To psychologiczne podejście do szachów jest również niezwykle ważne.
 
WP/PM: A więc jak radzi sobie Pani z porażkami, ponieważ wielu świetnych zawodników kompletnie się rozstraja.

To zależy, w jaki sposób przegram. To nie to samo gdy ma się wypadek i gdy uderzy się w kogoś lub ktoś uderzy w nas. A jednak nasz samochód w obu przypadkach ulega zniszczeniu. O wiele gorzej się czuję, gdy to ja w kogoś przyłożę...
 
WP/PM: A jeśli zostanie Pani przy szachownicy rozgromiona?

Taki przypadek jest dla mnie łatwiej do zaakceptowania, jeśli mój przeciwnik zagrał bardzo dobrze, a ja popełniłam drobne błędy. Jeśli ktoś ogra mnie w sposób brutalny, czuję się lepiej, niż po podstawce. Chociaż w obydwu przypadkach boli, gdy przegrywa się bez walki.



WP/PM: W 2002 roku zmierzyła się Pani w meczu z ówczesnym mistrzem Europy, Bartłomiejem Macieją. Jak wspomina Pani tamten mecz?

Bartek prezentował wówczas bardzo dobrą formę, był mistrzem Europy, był skupiony na grze w szachy i co ważne bardzo je lubił. Jeśli chodzi o mecz, to nie było problemem to, że zostałam pokonana, nieprzyjemny był natomiast sposób w jaki do tego doszło. Przegrałam, ponieważ wykonałam szereg kiepskich posunięć i właśnie te pomyłki najbardziej mnie zabolały. Abstrahując od tego, Bartek jest świetnym zawodnikiem, może w chwili obecnej trochę mniej skupiony na grze. Zresztą wtedy był dużo młodszy / śmiech.




WP/PM: Czy ma Pani swojego menedżera?
                                                                
  źródło zdjęcia: http://www.chessvibes.com/ 

Szczerze mówiąc nie. Ogólnie rzecz biorąc, profesjonaliście na najwyższym poziomie przydaje się menedżer, który zapewnia stabilność. Ale z menedżerem wiążą się nie tylko plusy oczywiście i to dlatego nie posiadam menedżera od wielu lat. Wcześniej taką funkcję pełnił mój tata. W czasach, kiedy zaczynałam szachową karierę, te sprawy były bardzo proste, miałam mnóstwo zaproszeń na turnieje, dawałam wiele symultan, miałam kontakt z organizatorami więc menedżer nie był mi do końca potrzebny. Organizatorzy byli przyzwyczajeni do osobistych rozmów ze mną. Nikt nie ograniczał mojej wolności. Może czasami warto skorzystać z pomocy przedstawiciela, jednakże trzeba pamiętać, że może on równie dobrze działać w sposób, który nam nie odpowiada, dbając w pierwszej kolejności o swój interes.

 WP/PM: Menedżer powinien być zarazem dobrym przyjacielem.

Dokładnie. Weźmy za przykład Topałowa. Jest rzeczą jasną, że doskonale się on rozumie ze swoim menedżerem, ale ich współpraca nie zaczęła się od biznesu. Najpierw z Silvio zostali przyjaciółmi, później Silvio był jego trenerem, i w końcu został menedżerem.  I to była prawidłowa kolejność. Uważam, że trzeba otoczyć się ludźmi, którzy w pierwszej kolejności kochają szachy, a dopiero później chcą z tego zrobić pieniądze, a nie na odwrót. W innych sportach są menedżerowie, procenty, inwestycje i inne możliwości, ale w szachach trzeba to najpierw zbudować. Jest to możliwe, ale wymaga mnóstwa energii i poświęcenia, a na początku również pieniędzy.


WP/PM: Chcielibyśmy teraz zapytać, choć jest to pewnie częste i trywialne pytanie: jakie rady może dać Pani młodym polskim zawodnikom, którzy marzą o występach w przyszłości w gronie swoich idoli.

Jeśli kochają grę, powinni pracować nad szachami, wówczas warto. Oczywiście bardzo trudno zrealizować swoje marzenia, jeśli nie ma się pełnego wsparcia ze strony najbliższych. Do walki potrzeba energii, a bez wsparcia nie osiągnie się takiego sukcesu, jaki mogłoby się osiągnąć. Dla nas, sióstr Polgar, było oczywiste, że nasi rodzice postawili na nasze szachowe sukcesy i był to dla nich cel nr 1. Obecnie na Węgrzech w wielu przypadkach widzę, że na podobne poświęcenia rodzice nie są gotowi. Jeśli dziecko jest utalentowane, ryzyko zawsze istnieje. W przeciwieństwie może się okazać, że ukończy szkołę, dostanie przeciętną pracę, zarabiając 1000 euro na miesiąc i wówczas zacznie myśleć, czy to jest to, czym chce się zajmować.

Ale oczywiście ludzie o tym nie myślą, posyłają utalentowane szachowo dzieci do przedszkola, szkoły, wszystko jest świetnie, robi się to, czego wszyscy oczekują. Wielu rodziców nie decyduje się zaufać szachom, ponieważ mówi im się, iż szachiści źle zarabiają, ale problem polega na twierdzeniu, ponieważ ci ludzie, którzy tak mówią i może zarabiają mało pieniędzy, nie pracują nad szachami. Spotykają się ze znajomymi, robią to i owo, następnie jeżdżą na zawody drużynowe, ale w tym wszystkim oni nie pracują nad szachami tak, jak profesjonaliści. Jeśli zajmowaliby się szachami dziennie po 8-10 lub 12 godzin...

W szachach jest tak samo, jak w innych profesjach. Weźmy przykład prawnika. W jakim wieku zostaje się prawdziwym prawnikiem i ile zarabia się do tego czasu... Na Węgrzech moja znajoma prawniczka po ukończeniu uniwersytetu zarabia 600 lub 700 euro, każdego dnia pracując w kancelarii od 8:00 do 19:00.

A jeśli jest się lekarzem, w jakim wieku zaczyna się zarabiać dobre pieniądze? I jakie ma się zabezpieczenie, że zrobi się karierę i że te dobre czasy nadejdą... W Stanach Zjednoczonych można zaplanować może więcej rzeczy, ale nawet tam!

A w szachach, jeśli jesteś młody i dobry, to właściwie w wieku 14, 15 lat wszystko wiadomo, czy można iść w stronę profesjonalizmu, czy też nadszedł czas zająć się czymś innym.

Jeszcze raz powtarzam. Powinno się wyzbyć myślenia, że jeśli jest się szachistą, to nie należy pracować nad szachami. A większość ludzi, która twierdzi, że nie można żyć z szachów, nie pracuje po 8-10 godzin dziennie, by progresować.  Mają natomiast nadzieję, że w końcu zdobędą tytuł arcymistrza (albo gdy już nim są), będą mogli się utrzymać z szachów przez całe swoje życie.

Ale oczywiście, nawet w szachach, można pisać książki, udzielać lekcji, pisać artykuły do prasy, wykładać itd.

Podsumowując, myślę, że najważniejsze w życiu, to jeśli ma się na tyle szczęścia, by móc zajmować się tym, co się lubi, wówczas pieniądze nie są na pierwszym planie. W przeciwnym razie człowiek robi wszystko, żeby dobrze zarabiać, ale większość swojego czasu i tak spędza w miejscu pracy. A to można wybrać... Nie rodzinę, nie wiele innych rzeczy, ale pracę można wybrać, a to bardzo istotne.


REKLAMA
Sponsorzy tytularni MP2011
                                  




LISTA RANKINGOWA
Lista rankingowa (TOP 30) - Polacy 03.2011

źródło: www.fide.com
 


REKLAMA
Reklama
              


REKLAMA
Reklama
                  


MISTRZOSTWA, MISTRZOSTWA...
Mistrzostwa Polski w Szachach 2011

Dorota Rzepecka
Enea Mistrzostwa Polski i Budimex Mistrzostwa Polski Kobiet w Szachach 2011

Mistrzostwa odbyły się w dniach 12-20 lutego 2011 w przyjaznym dla szachistów Hotelu Novotel Centrum Warszawa, który już drugi rok z rzędu gościł czołówkę polskich zawodników na najważniejszym krajowym turnieju. Wysoki fundusz nagród (100.000 zł, z pierwszymi nagrodami w wysokości 20.000 zł u mężczyzn i 14.000 zł u kobiet) i świetne warunki gry były możliwe dzięki wsparciu sponsorów, na czele z firmami Enea SA i Budimex SA, sponsorami tytularnymi zawodów.

Współorganizatorem Mistrzostw była Dzielnica Śródmieście m.st. Warszawy, której burmistrz pan Wojciech Bartelski, wielki entuzjasta i mecenas królewskiej gry, przyjął patronat honorowy nad imprezą. Patronat honorowy objęli także: wicepremier Waldemar Pawlak, marszałek woj. mazowieckiego pan Adam Struzik, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i redaktor naczelny tygodnika „Polityka” Jerzy Baczyński. Wśród patronów nie zabrakło też przedstawicieli dwóch głównych sponsorów Mistrzostw: Macieja Owczarka – prezesa zarządu Enea SA oraz Dariusza Blochera – prezesa zarządu Budimex SA.

Inauguracji zawodów, poprzedzonej konferencją prasową z udziałem Moniki Soćko, Mateusza Bartla, Radosława Wojtaszka i Dariusza Świercza, towarzyszyła Gala Hetmanów. Uczestnicy Mistrzostw i zgromadzeni goście: przedstawiciele sponsorów, patronów medialnych, członkowie Zarządu PZSzach, prezesi Wojewódzkich Związków Szachowych oraz kibice oklaskiwali laureatów. Mistrzostwa rozpoczął pierwszym ruchem na szachownicy obrończyni tytułu mistrzyni Polski Moniki Soćko dyrektor ds. komunikacji firmy Budimex SA Krzysztof Kozioł (na zdj. po lewej)

Nad przebiegiem Mistrzostw czuwał zespół sędziowski złożony wyłączenie z sędziów najwyższej klasy międzynarodowej: IA Tomasz Delega – sędzia główny, IA Agnieszka Brustman – sędzia turnieju kobiet oraz IA Andrzej Szewczak – sędzia turnieju mężczyzn.

Arcymistrzyni Agnieszka Brustman, jedna z najbardziej utytułowanych zawodniczek w historii polskich szachów, na równi z uczestniczkami turnieju przyciągała uwagę kibiców i mediów. Warto dodać, że pani Agnieszka sama była uprawniona do startu w Mistrzostwach, jako że zajmuje piąte miejsce na liście rankingowej Polek.

Pani Agnieszka Brustman nie była jedyną wielką gwiazdą polskich szachów kobiecych, którą można było zobaczyć poza turniejowymi stolikami. Ostatnie rundy Mistrzostw z wielkim zainteresowaniem oglądała pierwsza polska arcymistrzyni Hanna Ereńska-Barlo, która specjalnie na tę okazję przyjechała do Warszawy.

Hanna Ereńska-Barlo przygląda się partii Monika Soćko - Joanna Worek

wywiadu udziela Agnieszka Brustman

Zarówno rozgrywki mężczyzn, jak i kobiet były niezwykle emocjonujące, szczególnie ostatnie rundy dostarczały kibicom wielu przeżyć. Oprócz strony sportowej wrażenie robili sami uczestnicy: zapis w komunikacie organizacyjnym zobowiązywał zawodników do strojów wizytowych. Pomijając nieliczne odstępstwa od tej zasady, finalistki i finaliści Mistrzostw Polski prezentowali się stosownie do rangi zawodów, pokazując, że szachy to sport dla dam i dżentelmenów. Szczególnie uroda i urok osobisty uczestniczek Mistrzostw Polski Kobiet wzbudzały zachwyt przedstawicieli mediów i kibiców, oczarowanych ich prezencją na równi z bezkompromisowością przy szachownicy. W trakcie zawodów narodził się nawet pomysł, aby wybrać Miss Elegancji, jednak upadł, gdyż musielibyśmy nagrodzić wszystkie zawodniczki!
 

WGM Karina Szczepkowska-Horowska

WFM Aleksandra Lach

WGM Barbara Jaracz

Zawodom towarzyszyły atrakcje dla kibiców: w hotelu urządziliśmy kawiarnię szachową, w której partie komentowali na żywo i w Internecie mistrzowie międzynarodowi Stanisław Zawadzki i Krystian Kuźmicz. Piotr Murdzia, aktualny wicemistrz świata w solvingu, prowadził codzienny konkurs rozwiązywania zadań, który cieszył się wielką popularnością, gromadząc zainteresowanych w każdym wieku (najmłodszy uczestnik miał siedem lat!) i o różnej sile gry. W konkursie z powodzeniem brali udział trenerzy szachowi Jacek Bielczyk i Aleksander Czerwoński. Jedną z edycji wygrał arcymistrz Jacek Gdański, który w tym roku nie wystartował w Mistrzostwach z powodu zbyt dużego obciążenia obowiązkami zawodowymi, jednak kiedy tylko mógł, odwiedzał salę gry i kuluary, przejmując niekiedy mikrofon i barwnie komentując najciekawsze partie. Nawet sami zawodnicy po skończonej partii odwiedzali kawiarnię szachową, jeśli im siły pozwoliły biorąc czynny udział w konkursie. Najmłodsze finalistki Mistrzostw Polski Kobiet Klaudia Kulon i Aleksandra Lach z powodzeniem rozwiązywały nawet najtrudniejsze dwuchodówki. W sali gry i kawiarni szachowej zobaczyć można było także wieloletniego sekretarza generalnego Polskiego Związku Szachowego pana Jana Eberle. Historię pierwszych mistrzostw Polski prezentowała wystawa, opracowana przez prof. Tadeusza Wolszę i Tomasza Lissowskiego, którzy również śledzili przebieg rozgrywek.

W tym roku udało nam się na większa skalę wprowadzić Mistrzostwa do mediów. Przed Mistrzostwami zaproszenia na zawody ukazały się w tygodniku „Polityka” i gazecie „Metro”, a w dodatku stołecznym "Gazety Wyborczej" w dniu rozpoczęcia rozgrywek aż dwie strony poświęcone były zawodom. "Gazeta Wyborcza" zamieściła m. in. listę laureatów Hetmanów, artykuł o pierwszym w historii mistrzu Polski w szachach Dawidzie Przepiórce oraz wywiady z faworytami do medali: Moniką Soćko, Mateuszem Bartlem i Radosławem Wojtaszkiem. Nad kontaktami z mediami czuwał rzecznik prasowy Mistrzostw Wojciech Przybylski. Salę gry codziennie odwiedzały kamery, a w stacjach telewizyjnych patronujących Mistrzostwom: TVP Sport i TVP Warszawa każdego dnia ukazywały się relacje z zawodów. Do kończącego ostatnią i najważniejszą partię Mistrzostw Mateusza Bartla ustawiła się kolejka dziennikarzy, czekających na wywiad z mistrzem Polski!

      

Zawodników czekały dwie nagrody-niespodzianki. Jedną z nich ufundował Polski Związek Szachowy – każdego dnia arcymistrz Włodzimierz Schmidt wybierał najciekawszą partię zakończonej rundy, której autor otrzymywał nagrodę w wysokości 250 zł. Partia dnia wraz z komentarzem IM Stanisława Zawadzkiego publikowana była w codziennym biuletynie, a werdykt ogłaszany był przed kolejną rundą, budząc emocje w sali gry i uśmiech na twarzy wyróżnianych zawodniczek i zawodników.

Nagrody za najciekawsze partie dnia otrzymali:

1 runda - Krzysztof Jakubowski
2 runda - Kacper Piorun
3 runda - Barbara Jaracz
4 runda - Aleksander Miśta
5 runda - Katarzyna Toma
6 runda - Mateusz Bartel
7 runda - Jolanta Zawadzka
8 runda - Radosław Wojtaszek
9 runda - Joanna Majdan-Gajewska
Drugą nagrodą-niespodzianką była nagroda specjalna, ufundowana przez miłośnika szachów, pana Krzysztofa Gosławskiego z Warszawy. Nagrody specjalne w wysokości 500 zł każda zostały przyznane zawodnikowi i zawodniczce, którym udało się uzyskać w turnieju wynik rankingowy najbardziej przekraczający ranking własny. Okazało się, że przypadła ona triumfatorom Mistrzostw – Jolancie Zawadzkiej i Mateuszowi Bartlowi. Mistrz Polski osiągnął rating performance o rekordowej wysokości 2806, przy rankingu własnym 2617, a mistrzyni Polski 2510, przy rankingu własnym 2371. Gratulujemy i trzymamy kciuki, aby te magiczne liczby pojawiły się przy nazwiskach zwycięzców na listach rankingowych FIDE!
 
Podczas uroczystego zakończenia głos zabrali Podsekretarz Stanu Ministerstwa Sportu i Turystyki Tomasz Półgrabski i Burmistrz Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy Wojciech Bartelski, którzy udekorowali medalami zwycięzców: Jolantę Zawadzką, Monikę Soćko i Karinę Szczepkowską-Horowską wśród pań oraz Mateusza Bartla, Pawła Jaracza i Radosława Wojtaszka wśród panów. Puchary wręczali przedstawiciele sponsorów: Henryk Okrzeja – prezes zarządu Fundacji BRE Banku, Tomasz Kozdryk – członek zarządu firmy Microsoft, Anna Pikuła – kierownik sprzedaży i marketingu Dr Irena Eris oraz Witold Dziemidowicz – prezes zarządu firmy Isolution.
 

Finalistki Budimex Mistrzostwa Polski Kobiet w Szachach

Finaliści Enea Mistrzostwa Polski w Szachach
 

Podobnie jak w zeszłym roku, wielkie emocje budziły nagrody „za piękność”. Wiceprezes Polskiego Związku Szachowego Włodzimierz Schmidt przedstawił werdykt trzyosobowej Komisji, która nagrodziła za rozegranie najpiękniejszych partii Mistrzostw arcymistrzynię Barbara Jaracz i arcymistrza Krzysztofa Jakubowskiego. Laureatce nagrody za piękność w turnieju kobiet czek uprawniający do wyjazdu do SPA Dr Irena Eris wręczyła Anna Pikuła, kierownik ds. sprzedaży i marketingu Dr Irena Eris. Autor najpiękniejszej partii w turnieju mężczyzn otrzymał z rąk prezesa marki Superbrands Niny Kowalewskiej-Motlik voucher na weekend dla dwóch osób w luksusowym hotelu Belvedere w Zakopanem. Po zakończeniu zawodnicy i goście udali się na bankiet, by już w swobodnej atmosferze odetchnąć po ciężkich szachowych bojach.


Medaliści: Paweł Jaracz, Mateusz Bartel i Radosław Wojtaszek
w towarzystwie Tomasza Sielickiego i Doroty Rzepeckiej

 
Tegoroczne Mistrzostwa udało się przeprowadzić sprawnie i odpowiednio do rangi imprezy. Zadowoleni byli zarówno zawodnicy i kibice, jak i sponsorzy, dzięki którym mogliśmy przeprowadzić zawody na wysokim poziomie organizacyjnym. Co ważne, wszyscy mecenasi potwierdzili, że szachy są wspaniałą dyscypliną i zadeklarowali chęć współpracy przy kolejnych rozgrywkach o szachową koronę, tak więc za rok mamy nadzieję na jeszcze piękniejsze zawody! Dziękujemy wszystkim, których wsparcie umożliwiło organizację tegorocznych Mistrzostw Polski, a miłośników królewskiej gry zapraszamy do kibicowania naszym medalistom, którzy już wkrótce będą reprezentować Polskę na Indywidualnych Mistrzostwach Europy.


            
Medalistki Mistrzostw Polski Kobiet 2011: 
Monika Soćko, Jolanta Zawadzka, Karina Szczepkowska-Horowska


Ocena wyników mistrzostw Polski
 
 

Piotr Murdzia
Mistrzostwa Polski to nie tylko impreza, na podstawie której wśród czołówki krajowej dochodzi do przetasowania w kadrze, ale również doskonała okazja dla mniej utytułowanych zawodników do skonfrontowania swoich umiejętności z najlepszymi. Z reguły konfrontacja ta jest dla debiutantów bardzo bolesna, ale zdarza się również, i w historii MP było wiele takich przypadków, że „gość” powracał z „domu gospodarza” z tarczą. I na taki rozwój wypadków liczyliśmy, szczególnie w odniesieniu do młodego pokolenia. Dla kadrowiczów nie ma nic bowiem bardziej motywującego do pracy, jak atak na ich status quo przeprowadzony przez „młode wilczki”.
 

W tym roku z grona kilku zawodników młodego pokolenia tylko Dariusz Świercz pokazał starszym kolegom lwi pazur i dał im dobitnie do zrozumienia, że planuje zadomowić się w gronie najsilniejszych szachistów kraju już na stałe. Inni nie sprostali trudnemu wyzwaniu, ale doświadczenie to z pewnością będzie procentować w przyszłości.


Kobiety

Finał Mistrzostw Polski Kobiet został rozegrany systemem kołowym z udziałem 10 czołowych szachistek kraju. Z uprawnionych zawodniczek w turnieju nie wystąpiły IM (WGM) Iweta Rajlich oraz WGM Beata Kądziołka.


Nie jest łatwym zadaniem dać ogólną ocenę sportowego poziomu naszych zawodniczek, bo z jednej strony w wielu partiach byliśmy świadkami dużych błędów i przeoczeń, a z drugiej nasze panie wykazały się ogromną walecznością i hartem ducha. Na sukces w turnieju mogła liczyć zatem ta zawodniczka, która popełniała najmniejszą ilość błędów.

Przed turniejem sądzono, że sprawa pierwszego miejsca jest z góry przesądzona i może je wywalczyć jedynie arcymistrzyni Monika Soćko. Rzeczywiście Monika zanotowała w ostatnim czasie wiele sukcesów, żeby wspomnieć choćby ten największy - brązowy medal Mistrzostw Europy. Dodajmy, że najwyżej notowana w krajowym rankingu zawodniczka jako jedyna posiada tytuł męskiego arcymistrza. Stało się inaczej. Zwycięstwo w turnieju odniosła arcymistrzyni Jolanta Zawadzka. Gra Joli na pewno nie była pozbawiona błędów i nierzadko brakowało w jej partiach precyzji, jednak na tle pozostałych rywalek wyraźnie się wyróżniała. Jako jedyna nie poniosła żadnej porażki, a co ważniejsze, wygrała aż 5 partii. Jej występ w Warszawie można podzielić na dwie fazy: pierwszą – mniej udaną, drugą połowę turnieju – rewelacyjną. To już drugi tytuł mistrzyni Polski zdobyty przez Jolę (pierwszy zdobyła w 2006 roku). Jest to jednocześnie potwierdzenie jej przynależności do ścisłej i niestety bardzo wąskiej czołówki w kraju, od której młode pokolenie wciąż musi się jeszcze uczyć. Oto piękna partia mistrzyni Polski rozegrana w 7 rundzie.


Monice Soćko nie udało się obronić tytułu mistrzyni Polski sprzed roku. Z pewnością oczekiwania zawodniczki były większe, ale osiągnięty rezultat i tak należy uznać za umiarkowany sukces. Pierwszą połowę turnieju Monika rozegrała dość mało przekonująco, podobnie zresztą jak Jola, a porażka z rąk Katarzyny Tomy w rundzie piątej spowodowała, że walka o podium stała się udziałem już nie tylko Joli i Moniki, ale również kilku innych zawodniczek. W drugiej części zawodów Monika się jednak „przebudziła” i pewnie sięgnęła po srebrny medal.

Trzecie miejsce wywalczyła Karina Szczepkowska-Horowska. Jestem przekonany, że po czwartej rundzie nikt nie postawiłby na jej ostateczny sukces złamanego grosza. Zawodniczka posiadała wówczas zaledwie pół punktu i wszystko wskazywało na to, że do końca turnieju będzie jedynie aktorką drugiego planu. Tymczasem w ostatnich pięciu rundach Karina wykazała się niezwykle silnym charakterem i niebywałą wolą walki. Zaowocowało to kompletem punktów i wdarciem się na podium. Wkrótce, na podstawie wyników z ostatniego okresu, zawodniczka osiągnie ranking na poziomie 2300. Nie jest to jeszcze powód do dumy, ale jak na warunki krajowe to całkiem przyzwoite osiągnięcie. Czy w gronie najlepszych szachistek kraju są to odwiedziny na stałe, czy może tylko jednorazowe - czas pokaże.

Miejsca IV-VI zajęły zawodniczki doświadczone, które prezentują dość wyrównany poziom gry i od lat stanowią zaplecze czołowych szachistek kraju: WGM Barbara Jaracz, WIM Joanna Worek oraz WIM Katarzyna Toma.

Zdecydowanie poniżej swoich aspiracji i umiejętności wypadła Joanna Dworakowska. Zawodniczka mogła realnie liczyć na czołową lokatę, ale przeszkodą okazała się mała odporność na stres. Trzy porażki z rzędu na finiszu mówią same za siebie. Asia powinna  wyciągnąć odpowiednie wnioski z turnieju i jak najszybciej o nim zapomnieć.

Więcej oczekiwaliśmy od występu Klaudii Kulon, wielokrotnej medalistki MŚ i ME juniorek. O tym, że Klaudia ma niebywały talent do szachów, wiemy nie od dziś. Niepokojące jest jednak tempo jej rozwoju. W moim przekonaniu Klaudia powinna już od kilku lat na równi konkurować z najlepszymi zawodniczkami kraju.

Z kolei to co przydarzyło się na Mistrzostwach Polski Joannie Majdan – Gajewskiej, pozostaje tajemnicą nawet dla samej zawodniczki. Na pocieszenie w ostatniej rundzie Joasia rozegrała bardzo ładną partię.


Dla Aleksandry Lach był to pierwszy występ w tak silnym turnieju, nie dziwi więc fakt, że zawodniczce mógł towarzyszyć silny stres. Nasza wielka nadzieja grała w turnieju całkiem przyzwoicie i dzielnie, często stwarzając starszym koleżankom niemało kłopotów. Dobrą ilustracją jej twardego charakteru jest partia z Jolantą Zawadzką, w której Ola skutecznie się broniła się przez ponad 200 posunięć! Ola była również bliska zdobycia punktu w partii z Joanną Dworakowską, ale brak doświadczenia w rozgrywaniu partii z tak silnymi zawodniczkami nie był jej sprzymierzeńcem. Z pewnością Ola wyciągnie ze swojego występu właściwe wnioski, po to, aby w niedalekiej przyszłości walczyć o podium.


Mężczyźni

Finał Mistrzostw Polski Mężczyzn został rozegrany systemem otwartym z udziałem 22 szachistów. Niestety, nie wszyscy uprawnieni zawodnicy wzięli w zawodach udział i jest to fakt zdumiewający. Nie będę rozwijał jednak tego wątku i przejdę od razu do oceny sportowej.

Podobnie jak w przypadku turnieju kobiecego, również tutaj przed zawodami wszyscy upatrywali jego zwycięzcę w osobie lidera polskiej listy rankingowej. Mowa oczywiście o GM Radosławie Wojtaszku, który w ostatnim czasie przebojem wdarł się do ścisłej czołówki światowej. Czym innym jest jednak wspinanie się do poziomu 2700+, a jeszcze czym innym utrzymanie się na tym poziomie. To drugie należy z pewnością do zadań trudniejszych, choć Radek, abstrahując od stosunkowo niewielkiego regresu rankingowego, całkiem dobrze sobie z tym radzi.

W kręgu faworytów do podium znajdowali się tacy zawodnicy jak GM Bartosz Soćko (drugi ranking w kraju), GM Mateusz Bartel (ubiegłoroczny mistrz Polski), GM Bartłomiej Macieja, GM Tomasz Markowski (wielokrotny mistrz Polski), GM Robert Kempiński i GM Kamil Mitoń.

Po pierwszej połowie turnieju wykrystalizowała się grupa zawodników, w gronie których można było upatrywać mistrza Polski. Wśród nich, z dorobkiem 3,5 punktu z 5 partii, znajdowali się Radosław Wojtaszek, Bartosz Soćko, Bartłomiej Macieja, Mateusz Bartel, Aleksander Miśta i Paweł Jaracz. Finisz należał jednak zdecydowanie do Mateusza (3,5 z 4) i to on sięgnął we wspaniałym stylu po kolejny, trzeci już, tytuł Mistrza Polski (2006, 2010 i 2011).

Korona Mistrza Polski trafiła w godne ręce, gra Mateusza sprawiała bowiem bardzo dobre wrażenie. Pomysłowy w taktyce, skuteczny w obronie i w ataku, brak dużych błędów. Ciekawe, że w samym zachowaniu Mateusza podczas zawodów nie dało się zauważyć jakiegoś stresu. Wywiad do telewizji tuż przed rozpoczęciem się rundy? Nie ma sprawy! Odizolowanie się od znajomych przed partią w celu osiągnięcia pełnej koncentracji? To nie Mateusz. Tak samo po zakończonych partiach. Mateusz podchodził z uśmiechem do loży komentatorów, aby podzielić się swoimi wrażeniami z ich przebiegu. Piszę to prędzej jako ciekawostkę, bo takie podejście nie dla każdego okaże się skuteczne. Natomiast bardzo ważne jest spostrzeżenie, że Mateusz grał ostatnią partię do wyczerpania wszystkich możliwości, mimo, że, widząc wyniki na sąsiednich szachownicach swoich rywali, mógł spokojnie zaproponować swojemu koledze remis. Wielu zawodników w podobnej sytuacji tak właśnie by uczyniło, lecz nie miałoby to wówczas nic wspólnego ze sportową rywalizacją.

Wizytówką Mistrza Polski niech będzie poniższa partia rozegrana w rundzie 6.

Tytuł wicemistrza kraju, ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, wywalczył GM Paweł Jaracz, niemal najstarszy, zaraz po Piotrze Staniszewskim, uczestnik zawodów. Paweł już od najmłodszych lat wykazywał nieprzeciętny talent do szachów, wielokrotnie sięgał po medale MPJ. Wielokrotnie również startował w MP seniorów, a w roku 1994 zdobył brązowy medal.

Sukces Pawła w MP jest w pełni zasłużony, choć nie brakowało mu w kilku partiach szczęścia. Zawodnik ten jest przede wszystkim praktykiem, który potrafi zwyciężyć z niejednym silnym przeciwnikiem. Myślę, że wynik Pawła doda otuchy zawodnikom starszego pokolenia i dowodzi, że ze „starą szkołą szachową”, wyniesioną jeszcze sprzed epoki „Rybki”, również należy się liczyć.
GM Radosław Wojtaszek na pewno liczył na więcej. Z drugiej strony 3 miejsce nie jest niczym nagannym, zwłaszcza, że uzyskał bardzo przyzwoity ranking powyżej 2700. Gdyby tylko słaba forma wiązała się z takimi wynikami!

W 3 rundzie doszło do bardzo ciekawego pojedynku naszych największych nadziei, w którym Radek udzielił młodszemu koledze doskonałej lekcji.


Czwarte miejsce zajął GM Bartosz Soćko, zawodnik, który przyzwyczaił nas do bardzo solidnych i na równym poziomie wyników. Tak stało się i tym razem. Co klasa to klasa, a na jej dowód zobaczmy, jak Bartosz rozprawił się z Radkiem używając przy tym techniki nie gorszej od tej, jaką prezentował Akiba Rubinstein.


Piąte miejsce GM Dariusza Świercza to potwierdzenie, że program, jakim jest objęty Darek, przynosi kolejne widoczne efekty. Możliwość gry z bardzo silnymi przeciwnikami oraz trening z najlepszymi trenerami, powoduje, że przystępując do turnieju, Darek świadomie liczył już na medal. W tym roku jeszcze się to nie udało, ale myślę, że już za rok będzie to bardzo prawdopodobne.
Darek rozegrał w turnieju kilka ładnych partii, ale mi najbardziej utkwiła w pamięci jego technika realizacji przewagi w partii z Kamilem, świadcząca o dojrzałości zawodnika.


Dość przeciętnie wypadli GM Bartłomiej Macieja i GM Kamil Mitoń. Piszę o tym dlatego, że jeszcze kilka miesięcy temu reprezentowali kraj na Olimpiadzie w Chanty–Mansyjsku. Skąd taki spadek formy? Myślę, że zawodnicy sami doskonale wiedzą, co jest tego przyczyną i wyciągną z tego należyte wnioski.

Ze szczególną uwagą śledziliśmy występ Kamila Draguna – mistrza świata do lat 16. Kamil nie błysnął, ale uważam, że główną tego przyczyną nie był brak umiejętności, bo w niejednej partii grał bardzo przyzwoicie, ale sfera psychiczna. Czy brakowało wiary we własne siły w konfrontacji z silniejszymi? Jestem pewny, że nie! Ale może po kilku niepowodzeniach zabrakło motywacji do kontynuowania walki przy równie wzmożonej koncentracji, jak w pierwszych rundach turnieju? Start Kamila w tych zawodach powinien zaprocentować w przyszłości i nie powinien być to czas niewykorzystany.


Arcymistrzyni Hanna Ereńska-Barlo w Warszawie
Tegoroczne mistrzostwa Polski odwiedziła legenda szachów kobiecych, pierwsza polska arcymistrzyni Hanna Ereńska-Barlo. Zapraszamy do obejrzenia nagrań z udzielonego PZSzachowi wywiadu.




 



 

Konkursy, konkursy...

Piotr Murdzia
Podczas trwania Mistrzostw Polski miłośnicy poezji szachowej mieli niemałą gratkę, mogli bowiem uczestniczyć w konkursach rozwiązywania zadań, zarówno w internecie, jak i na żywo, w kuluarach obok sali gry. Pomysł okazał się bardzo trafiony, gdyż w obu konkursach wzięło udział wielu uczestników, w tym również arcymistrzów. Z uwagi na skalę zainteresowania będziemy kontynuować podobne przedsięwzięcia w przyszłości, miejmy nadzieję, że niedalekiej.

 

Prezentujemy zadanie, które uczestnikom konkursu „live” przysporzyło najwięcej trudności. Czytelnicy mogą zmierzyć się z uczestnikami zaocznie. W pozycji na diagramie białe zaczynają i matują czarnego króla w 2 posunięciu. Czas – pięć minut. Start!
 
Mat w 2 posunięciach

Przejdź do rozwiązania >>tutaj<<

Wszystkie zadania dla internautów >> tutaj <<
Wszystkie zadania z konkursu „live” >>> tutaj <<


NORMY, TYTUŁY, WYRÓŻNIENIA
NOWE TYTUŁY DLA POLAKÓW


Zenon Chojnicki
W ostatnim okresie FIDE nadało Polakom nowe tytuły:

IM
Łukasz Butkiewicz
Jacek Dubiel
Kamil Stachowiak

IA
Agnieszka Brustman

Gratulujemy!


WFM
Ewa Przeździecka
Agnieszka Fornal-Urban

FM
Maciej Jakubowski

CM
Rafał Bukowski



CZASOPISMO SZACHOWE MAT
W NUMERZE




Przejdź do warunków prenumeraty >>tutaj<<
W NUMERZE:

BICIE W PRZELOCIE - GM Mateusz Bartel

TURNIEJE NA ŚWIECIE:
Nastolatkowie pokonani! - Tomasz Sielicki
Francuski dubel - GM Bartosz Soćko
Korona wraca do Azji - GM Mateusz Bartel

KOMBINACJE

SOLVING
ABC solvingu-dwuchodówki - IM/GM Piotr Murdzia

TEORIA DEBIUTÓW
Moda w kolorze czarnym - GM Grzegorz Gajewski

KOŃCÓWKI
Sprawdź się w końcówkach - FM Michał Rudolf

PARTIA KOMENTOWANA
Idzie młodość - FM Jan-Krzysztof Duda, GM Mateusz Bartel

OKIEM SĘDZIEGO
Charyzma sędziego - IA Tomasz Delega

Z HISTORII SZACHÓW
Kazus hawański - Tomasz Lissowski
Kalendarmium historyczne - Tomasz Lissowski

TURNIEJE W POLSCE
Zubow znowu wygrywa - Piotr Kaim

CIEKAWOSTKI
Uwaga: błąd! - FM Michał Rudolf

TURNIEJE W POLSCE
Dwudniowa uczta - GM Mateusz Bartel

Z ŻYCIA PZSZACH
Szachiści dla powodzian - FM Wojciech Przybylski

W OGNIU PYTAŃ - GM Michał Krasenkow



REKLAMA
Reklama
                  


MAT-LETTER: Z KRAJU I ZA ŚWIATA
TATA STEEL-Nastolatkowie pokonani!
 Autorem tego artykułu w Czasopiśmie MAT jest Prezes PZSzach, Tomasz Sielicki, który uczestniczył w jednym z turniejów podocznych TATA STEEL 2011, w Wijk aan Zee. Ten dość obszerny materiał, zaopatrzony w profesjonalny komentarz mistrza Polski, Mateusza Bartla, ujawnia turniejowe ciekawostki "od kuchni", a dodatkowo wystawia ocenę nie tylko czołowym szachistom świata, takim jak Carlsen, Anand, czy Giri, ale przede wszystkim Polakom, Radkowi Wojtaszkowi i Darkowi Świerczowi, których z wyjazdu rozlicza PZSzach.

Poniżej prezentujemy fragment oceny występu polskich gwiazd oraz partie, za które Polacy otrzymali turniejowe nagrody dnia. Przedstawione tu kilkuzdaniowe oceny może nasuną Czytelnikom odpowiedź na pytanie, czy występ Radka i Darka oceniamy pozytywnie, czy też nie, ale żeby to sprawdzić, zachęcamy do lektury MATa!

A) o Darku Świerczu:

" Darek zaczął turniej ze zwycięstwa nad Holendrem de Jongiem, ale potem było pod górkę. (...) Strata połówki w ostatniej rundzie z najlepszym graczem Kazachstanu Każgaliejewem była chyba skutkiem nerwów, bo pozycja wyglądała na wygraną. Za poniższą partię Darek otrzymał nagrodę za najpiękniejszą partię rundy. (...)" - T.Sielicki


B) o Radku Wojtaszku:

" Debiut, jak zwykle, był nerwowy - naszym szachistom rzadko zdarza się grać pod taką presją. (...) Tradycją Wijk aan Zee są nagrody za najpiękniejsze partie w każdej rundzie. Radek zdobył dwie takie nagrody. Poza wspomnianą partią z Liemem, Radek pięknie wygrał także z Chińczykiem Li Chao. Azja nie miała dla Radka tajemnic." - T.Sielicki



Finał Szachiści grają dla powodzian w obiektywie

   
Wycieczka po Sejmie                                      Dzieci u Marszałka Grzegorza Schetyny        Wspólne zdjęcie uczestników Finału

   
Marek Borowski przy szachownicy                Ceremonia zakończenia Finału                     Grzegorz Czelej vs. Tomasz Sielicki

Posłuchaj nagrania w Radiu Plus >>tutaj<<



MAT-LETTER: Z HISTORII SZACHÓW
Kazus hawański
 "Norwegia większości szachistów świata kojarzy się z Magnusem Carlsenem. Polskim olimpijczykom sprzed ponad czterdziestu lat na myśl przychodzi jednak "podejrzany" mecz z reprezentacją USA podczas hawańskiej olimpiady w 1966 roku. Czy słusznie?" - T.Lissowski

Pan Tomasz Lissowski, przewodniczący Komisji Historycznej PZSzach zdradza kulisy meczu pomiędzy USA i Norwegią, który decydował o tym która z drużyn (Polska, czy Norwegia) zakwalifikują się do udziału w turnieju finałowym. 

Mecz, zmęczenie, nerwy, emocje, a może niewidzialna ręka.. Co przesądziło o tym, że pierwszoplanowa i decydująca o losach reprezentacji narodowych partia miała tak kuriozalny przebieg?


W najnowszym numerze Czasopisma MAT, Tomasz Lissowski odkrywa tajemnicę tzw. hawańskiego kazusa, opisując wydarzenia i komentarze towarzyszące wspomnianej partii.


Zdarzyło się... 150 lat temu
 W połowie XIX wieku "Mekką" szachistów całego świata był Londyn, stolica znajdującego się u szczytu potęgi Imperium Brytyjskiego. 

Po dobrowolnej abdykacji Paula Morphy'ego, który po 1859 roku grał wyłącznie partie towarzyskie "na fory", najsilniejszym szachistą świata był wrocławski nauczyciel Adolf Anderssen, a jego najgroźniejszymi rywalami: urodzony w Bratysławie Ignatz Kolisch oraz Niemiec Ludwig Paulsen, geniusz gry na ślepo. Gwiazda urodzonego w 1836 r. Wilhelma Steinitza miała wzejść dopiero za kilka lat.
O turnieju w Londynie z 1861 r. w nowym Czasopiśmie MAT opowiada Tomasz Lissowski.


MAT-LETTER: SZKOŁA ARCYMISTRZÓW
Idzie młodość
 Jest to nowy dział na łamach MATa poświęcony skomentowanym partiom, nadesłanym przez czołowych polskich juniorów. Swoje uwagi do autorskich komentarzy naszej zdolnej młodzieży wnosi GM Mateusz Bartel. 

W pierwszym numerze Mata pod auspicjami PZSzach zaprezentował się Jan-Krzysztof Duda, który na turnieju w Krakowie 2010/2011 pokonał rasowego arcymistrza, Wadima Szyszkina.

Jego komentarze, poddane następnie wnikliwej analizie mistrza Polski Mateusza Bartla stanowią doskonałą lekcję dla wszystkich miłośników szachów. 

Oto fragment wypowiedzi GM Mateusza Bartla o partii Jasia:
"Zarówno partia, jak i analiza nie były bezbłędne (...). Pewne błędy w analizie nie powinny mieć miejsca, ale bardzo podobało mi się to, że analiza była samodzielna - bez pomocy komputera! (...)".

Poniżej prezentujemy jedynie "gołą" partię ze znakowym wyszczególnieniem silnych posunięć oraz błędów. W celu przeczytania komentarzy, zachęcamy do lektury Czasopisma MAT.


Moda w kolorze czarnym
 W swoim artykule poświęconym nowościom debiutowym, w najnowszym Czasopiśmie MAT, GM Grzegorz Gajewski pokazuje które warianty są obecnie dla czarnych trendy. Można przeczytać, że w odpowiedzi na 1.e4 bardzo popularna i cekawa jest, jeszcze do niedawna uważana za nudną, m.in. Obrona berlińska. 

Arcymistrz wyjaśnia, że "Berlinka" będzie leżała zawodnikom, którzy nie lubią nadmiaru teorii, a przy tym marzą o żywej i figurowej grze.
To bardzo duży skrót przedstawionej charakterystyki, jednakże wystarcza, by spróbować  tego narzędzia np. w partii z młodym, ambitnym i... silniejszym przeciwnikiem! 

Partia, która to potwierdza, może nie była grana na pierwszych stołach, ale nadaje się do zilustrowania słów Arcymistrza:


Zapraszamy do przeczytania całego artykułu w Czasopiśmie MAT, który poza zaprezentowaną tu Obroną berlińską, przedstawia szereg innych popularnych ostatnio otwarć. 



Aktualnie online 34 gości